<?xml version="1.0"?>
<oembed><version>1.0</version><provider_name>ATENA Sails</provider_name><provider_url>https://atenasails.com/en</provider_url><author_name>Miko&#x142;aj Nowak</author_name><author_url>https://atenasails.com/en/author/mikolaj/</author_url><title>Dziennik pok&#x142;adowy: Water Lilly przez Atlantyk! - ATENA Sails</title><type>rich</type><width>600</width><height>338</height><html>&lt;blockquote class="wp-embedded-content" data-secret="6e3OQEE2WC"&gt;&lt;a href="https://atenasails.com/en/dziennik-pokladowy-water-lilly-przez-atlantyk/"&gt;Dziennik pok&#x142;adowy: Water Lilly przez Atlantyk!&lt;/a&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;iframe sandbox="allow-scripts" security="restricted" src="https://atenasails.com/en/dziennik-pokladowy-water-lilly-przez-atlantyk/embed/#?secret=6e3OQEE2WC" width="600" height="338" title="&#x201C;Dziennik pok&#x142;adowy: Water Lilly przez Atlantyk!&#x201D; &#x2014; ATENA Sails" data-secret="6e3OQEE2WC" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" class="wp-embedded-content"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;script&gt;
/*! This file is auto-generated */
!function(d,l){"use strict";l.querySelector&amp;&amp;d.addEventListener&amp;&amp;"undefined"!=typeof URL&amp;&amp;(d.wp=d.wp||{},d.wp.receiveEmbedMessage||(d.wp.receiveEmbedMessage=function(e){var t=e.data;if((t||t.secret||t.message||t.value)&amp;&amp;!/[^a-zA-Z0-9]/.test(t.secret)){for(var s,r,n,a=l.querySelectorAll('iframe[data-secret="'+t.secret+'"]'),o=l.querySelectorAll('blockquote[data-secret="'+t.secret+'"]'),c=new RegExp("^https?:$","i"),i=0;i&lt;o.length;i++)o[i].style.display="none";for(i=0;i&lt;a.length;i++)s=a[i],e.source===s.contentWindow&amp;&amp;(s.removeAttribute("style"),"height"===t.message?(1e3&lt;(r=parseInt(t.value,10))?r=1e3:~~r&lt;200&amp;&amp;(r=200),s.height=r):"link"===t.message&amp;&amp;(r=new URL(s.getAttribute("src")),n=new URL(t.value),c.test(n.protocol))&amp;&amp;n.host===r.host&amp;&amp;l.activeElement===s&amp;&amp;(d.top.location.href=t.value))}},d.addEventListener("message",d.wp.receiveEmbedMessage,!1),l.addEventListener("DOMContentLoaded",function(){for(var e,t,s=l.querySelectorAll("iframe.wp-embedded-content"),r=0;r&lt;s.length;r++)(t=(e=s[r]).getAttribute("data-secret"))||(t=Math.random().toString(36).substring(2,12),e.src+="#?secret="+t,e.setAttribute("data-secret",t)),e.contentWindow.postMessage({message:"ready",secret:t},"*")},!1)))}(window,document);
&lt;/script&gt;</html><thumbnail_url>https://atenasails.com/wp-content/uploads/2025/02/trabsik-576x1024.png</thumbnail_url><thumbnail_width>576</thumbnail_width><thumbnail_height>1024</thumbnail_height><description>Dzie&#x144; 1 oraz 2 Red&#x119; portu przy Mindelo opuszczamy 18 stycznia o 0900 czasu UTC, kt&#xF3;ry to r&#xF3;wnie&#x17C; zosta&#x142; naszym czasem jachtowym. Stawiamy po&#x142;ow&#x119; genuy i 30 minut p&#xF3;&#x17A;niej okazuje si&#x119;, &#x17C;e zaczyna wariowa&#x107; autopilot, kt&#xF3;ry przecie&#x17C; przesterowa&#x142; dzielnie ca&#x142;y przelot z Kanar&#xF3;w na Cabo Verde. Na szcz&#x119;&#x15B;cie, po szybkiej diagnozie, k&#x142;opotliw&#x105; okazuje si&#x119; by&#x107; wysuwaj&#x105;ca si&#x119; wtyczka na kablu od pompy hydraulicznej. Widocznie podczas sztauowania sprz&#x119;tu w bakistach co&#x15B; si&#x119; komu&#x15B; musia&#x142;o zahaczy&#x107;. Miko&#x142;aj zarabia kable na nowo i autopilot wraca do gry. Pierwsze kilka godzin jedziemy fordewindem, z fal&#x105; niemal&#x17C;e idealnie wzd&#x142;u&#x17C; naszego kad&#x142;uba kr&#x119;c&#x105;c momentami szalone 9 w&#x119;z&#x142;&#xF3;w pr&#x119;dko&#x15B;ci&nbsp; przy AWS na poziomie 25-30 w&#x119;z&#x142;&#xF3;w. Spokojnie, by&#x142; to typowo spadowy wiatr tu&#x17C; za wyspami. Nied&#x142;ugo p&#xF3;&#x17A;niej zaczyna si&#x119; orka, trafiamy w martwe pole cienia wiatrowego, najpewniej od tych samych wysp, a ocean rozbujany jak byk podczas rodeo. Rzuca nami na lewo i prawo, a wspomaganie silnikiem pozwala osi&#x105;gn&#x105;&#x107; do 3 w&#x119;z&#x142;&#xF3;w pr&#x119;dko&#x15B;ci. Wszyscy zm&#x119;czeni, spa&#x107; si&#x119; nie da i tylko odwieczne pytanie: &#x201E;kto do cholery wy&#x142;&#x105;czy&#x142; nasz pasat!&#x201D; Noc&#x105; sprawa si&#x119; poprawia i wiatr zaczyna gra&#x107; po naszej stronie. Znowu jedziemy pod gieni&#x105;, czasem pe&#x142;n&#x105;, czasem mniej lub bardziej zarefowan&#x105;. Rano wci&#x105;gamy podan&#x105; przez Daniela past&#x119; jajeczn&#x105; na &#x15B;wie&#x17C;ym chlebie, kt&#xF3;ry dzie&#x144; wcze&#x15B;niej upiekli Mikson i Wiktor Alvarez. Rzucamy nasz&#x105; w&#x119;dk&#x119; i posprz&#x105;tawszy po &#x15B;niadaniu oddajemy si&#x119; czytaniu ksi&#x105;&#x17C;ek, jedni w wersji papierowej, drudzy nowocze&#x15B;nie &#x2013; na kindle&#x2019;ach. Brania brak, zmiana przyn&#x119;ty na topowego, polecanego kalmara w kolorach: zielony/niebieski/bia&#x142;y i nie dalej jak 10 minut p&#xF3;&#x17A;niej s&#x142;ycha&#x107; brz&#x119;czenie ko&#x142;owrotka. Ka&#x17C;dy na stanowiska: Wiktor do w&#x119;dki, Miko&#x142;aj i Daniel r&#x119;kawice i hak, by ryb&#x119; wyci&#x105;gn&#x105;&#x107;, a Ola i Madzia operuj&#x105; jako camera woman oraz instrumentariuszka. No, jako&#x15B; po godzinie zabawy podholowujemy pod ruf&#x119; ponad metrowego mahi-mahi! Niezbyt pewnie, lekko obsrani wrzucamy j&#x105; do kokpitu, skubana wa&#x17C;y 14 kilo! Znowu, godzina zabawy z no&#x17C;em, m&#x142;otkiem i desk&#x105;, troch&#x119; mycia pok&#x142;adu i na patelni&#x119; lec&#x105; steki, wysz&#x142;y ob&#x142;&#x119;dne. C&#xF3;&#x17C;, ta ryba na nasz&#x105; za&#x142;og&#x119; by&#x142;a conajmniej dwukrotnie za du&#x17C;a, wi&#x119;c z ca&#x142;ej reszty na gazie w&#x142;a&#x15B;nie dochodzi zupka. Przed nami noc, wiatr stabilny, humory dopisuj&#x105;. Do Martyniki 1940 mil morskich. Dzie&#x144; 3 oraz 4 20 stycznia 2025. Madzia po porannej wachcie budzi reszt&#x119; za&#x142;ogi papajowym smoothie oraz cieplutk&#x105; owsiank&#x105; z mas&#x142;em orzechowym i owocami &#x2013; pycha! Od rana na pok&#x142;adzie lampa panuje niemi&#x142;osierna. Do &#x17C;ycia ci&#x119;&#x17C;ko, ale chocia&#x17C; akumulatory, mimo nieprzerwanej pracy autopilota, codziennej produkcji wody w naszej fabryce oraz braku wstrzemi&#x119;&#x17A;liwo&#x15B;ci w u&#x17C;ywaniu blendera, tostera i &#x142;adowarek, ju&#x17C; w okolicach godziny 1200 czasu jachtowego, dobijaj&#x105; do 100%. Jedni udaj&#x105; si&#x119; do swojej ksi&#x105;&#x17C;ki, a drudzy rozstawiaj&#x105; partyjk&#x119; szach&#xF3;w. P&#xF3;&#x17A;niej banda &#x142;ysych oczywi&#x15B;cie woduje ma&#x142;ego kalmara z jachtowej w&#x119;dki. Ryby nam si&#x119; nie nudz&#x105;, mimo, &#x17C;e z dnia poprzedniego czeka na nas jeszcze przygotowana przez Miko&#x142;aja zupka w stylu tajskim, na ostro. Mamy branie, ehh&#x2026; znowu mahi-mahi, tym razem bardziej adekwatny do naszej mniejszej przyn&#x119;ty, jakie&#x15B; 4 kilo. Wyci&#x105;gamy, oprawiamy i wci&#x105;gamy tatar z og&#xF3;rkiem i cebulk&#x105; oraz sosem sojowym podanym na grzance. Wiatr stabilny, jak to pasat &#x2013; regularne AWS na poziomie 12-16 w&#x119;z&#x142;&#xF3;w z AWD mi&#x119;dzy 180 a 120 stopni. Fala d&#x142;uuuuga&#x15B;na, wi&#x119;c Lilly p&#x142;ynie bardzo stabilnie. Wieczorem pieczemy chlebek i integracyjnie ogl&#x105;damy marvela. Noc mija spokojnie, wachta za wacht&#x105; obserwujemy gwiazdy i&#xA0; dogl&#x105;damy pracy &#x17C;agli, co&#x15B; tam czasem strymujemy. Nast&#x119;pnego ranka kambuz przejmuje Wiktor Alvarez. Jest to na pok&#x142;adzie r&#xF3;wnoznaczne z podaniem jajecznicy na boczku i cebuli. Na marginesie, gdybym mia&#x142; powiedzie&#x107;, cz ten crossing stoi, to zdecydowanie i jednog&#x142;o&#x15B;nie: CEBUL&#x104;! Do wody idzie tym razem rybka bia&#x142;o-niebieska, kt&#xF3;ra w ci&#x105;gu godziny zbiera jakie&#x15B; 4 brania, niestety chyba wybieraj&#x105; j&#x105; za du&#x17C;e ryby, bo tylko ostatni&#x105; zdo&#x142;ali&#x15B;my wci&#x105;gn&#x105;&#x107; na rufow&#x105; platform&#x119;. Tak, znowu mahi-mahi, by&#x142;a na haku ju&#x17C; pi&#x119;kna tuna, ale na pok&#x142;ad zaprosi&#x107; si&#x119; nie da&#x142;a. Zarz&#x105;dzamy lekkie porz&#x105;dki, myjemy &#x142;azienk&#x119; i kuchni&#x119;. Du&#x17C;o przyjemniej p&#x142;ynie si&#x119; w czy&#x15B;ciutko zasztauowanym jachcie.&#xA0; W momencie pisania oczekujemy na podanie obiadokolacji, a na wiecz&#xF3;r planujemy upiec brownie! Zaraz wiecz&#xF3;r, wi&#x119;c odpalamy starlinka, &#x17C;eby pogada&#x107; z bliskimi i &#x15B;cign&#x105;&#x107; prognoz&#x119; na jutro. Do celu 1700 mil. Dzie&#x144; 5 oraz 6 Ranek przyni&#xF3;s&#x142; wzrost si&#x142;y wiatru, mamy teraz sportow&#x105; jazd&#x119; przy 17-25 w&#x119;z&#x142;ach AWS w rufk&#x119;. Grot zrzucony, z przodu mamy jako&#x15B; po&#x142;ow&#x119; genuy, a pr&#x119;dko&#x15B;ci si&#x119;gaj&#x105; nawet 9 w&#x119;z&#x142;&#xF3;w przy zje&#x17A;dzie z fali, i&#x15B;cie &#x17C;eglarska pogoda. Zafalowanie troch&#x119; m&#x119;czy, zw&#x142;aszcza w po&#x142;&#x105;czeniu z do prawdy siarczystym upa&#x142;em lej&#x105;cym si&#x119; z nieba. Ku poprawieniu morale za&#x142;ogi, Miko&#x142;aj serwuje &#x15B;wie&#x17C;o pieczone brownie. Na obiad kambuz wydaje greckie wrapy z serem halloumi. Cebuli oczywi&#x15B;cie nie brakuje, szkorbut nam nie straszny! Przychodzi m&#x17C;awka, a razem z ni&#x105; t&#x119;cza. &#xA0; Wiecz&#xF3;r zaczynamy od suszenia mesy, niestety otwarty skajlajt wpu&#x15B;ci&#x142; nam do salonu troch&#x119; fali, c&#xF3;&#x17C; pocz&#x105;&#x107; &#x2013; zdarza si&#x119;. Nocka to nadal sportowa jazda, kolejne mile znikaj&#x105; nam za ruf&#x105;. Dzie&#x144; kolejny, godzina 1100 czasu jachtowego, przed k&#x105;cikiem szachowym oraz czytelniczym na st&#xF3;&#x142; wje&#x17C;d&#x17C;a &#x15B;niadanie, tym razem jaja sadzone z pesto, nie m&#xF3;wcie Madzi, ale oce&#x144;my to tak: &#x201E;dobre, ale nie r&#xF3;b wi&#x119;cej&#x201D;. W szachy Wiktor nadal niepokonany, ale obiecuj&#x119; &#x2013; to si&#x119; zmieni! Fala si&#x119; wyd&#x142;u&#x17C;a, w ko&#x144;cu da si&#x119; normalnie porusza&#x107; po jachcie. Odsalamy wod&#x119; i mo&#x17C;na bra&#x107; prysznic. Popo&#x142;udniowa kawa i reszta wczorajszego brownie wchodzi jak z&#x142;oto. Mamy si&#x119; dobrze, nie martwcie si&#x119;! Do Martyniki&#xA0;1460 mil morskich! Dzie&#x144; 7 oraz 8 Pi&#x105;tkowy poranek zaczynamy od jajecznico-omleto-zapiekanki z szynk&#x105;, serem i warzywami. Co autor Wiktor mia&#x142; na my&#x15B;li? Nie wiem, ale by&#x142;o bardzo smacznie. Wytargani nocnym rozko&#x142;ysem powtarzamy codzienn&#x105; oceaniczna rutyn&#x119;. Wpis do dziennika na godzin&#x119; 1200 czasu jachtowego, dwie partyjki szach&#xF3;w mi&#x119;dzy Mikim a Wiktorem, tak, nadal go nie pokona&#x142;em, a potem ksi&#x105;&#x17C;ki i siesta. C&#xF3;&#x17C; pocz&#x105;&#x107;, Atlantyk jest dla nas bardzo sportowy, mia&#x142;by by&#x107; 2 tygodnie pod genakerem, a p&#xF3;ki co sama genua na 2 refie daje nam &#x15B;redni&#x105; pr&#x119;dko&#x15B;&#x107; ponad 5 knot&#xF3;w. AWS oscyluje niezmiennie pomi&#x119;dzy 15 a 30 w&#x119;z&#x142;&#xF3;w i skacze sobie od p&#xF3;&#x142;wiatru do fordewindu. Water Lilly bardziej ni&#x17C; jacht, wewn&#x105;trz przypomina betoniark&#x119; lub co najmniej termomix. Pora obiadu i nowe wnioski. Najwi&#x119;kszym minusem wiatru i fali jest przerwa w po&#x142;owie ryb, wszak w tych warunkach zwolnienie</description></oembed>
